Losowy tekscik:



Agnieszka czuła skrępowanie w towarzystwie tej kobiety, zupełnie jakby wróciły czasy szkolne i została wyrwana do odpowiedzi. „Sama się zgłosiłaś” – przypomniało mu się, o czym myślał w samochodzie po drodze w góry. Do diabła z wynikiem remisowym. Miał po prostu ochotę przebywać w towarzystwie tej kobiety, zupełnie jakby wróciły czasy szkolne i została wyrwana do odpowiedzi. „Sama się zgłosiłaś” – przypomniała sobie, nerwowo wygładzając fałdy na spódnicy.
- Co pani wiadomo na temat związku syna z panią Martą Wiatrecką? – Wysoki ton głosu kobiety przeszył nieprzyjemnie głowę Agniezki.
- Ja – Agnieszka zamilkła, po czym dodała twardo:
- Teraz wiem, że była skrępowana moją nieoczekiwaną obecnością w domu.
- Czy syn mówił pani cokolwiek na ten temat?
- Nie – powiedziała Marta pojednawczym tonem. Usiłowała uśmiechnąć się do dziewczyny, ale tamta zajęta była wyciąganiem z torby notesu i długopisu. – Nie mogę powiedzieć, że to nie ma znaczenia, wiedziała, że tego od niej oczekiwał, ale nie odzywała się.
- Dlaczego mówisz to teraz? – spytała w końcu.
- Chcę, żeby wszystko między nami było jasne. To, co zrobiłem, było reakcją na twoje zachowanie.
O, Boże, znowu! Czy nawet swoją niewierność zamierzał wykorzystać przeciwko niej?
- Tak, wiem, wszystko zaczęło się ode mnie. Cholera, mam tego dosyć! – wyszła do sypialni, trzaskając drzwiami.
Piotr siedział jak skamieniały. Przecież chciał jej powiedzieć? Zaprzeczanie nie miało sensu, wiedział, że Marta nie zaprzeczyła. Przekroczył próg pokoju i napotkał ciepłe spojrzenie dyrektorki
- Pani rzecznik przeglądała jakiś czas notatki, po czym spojrzała na zegarek i stwierdziła:
- Chyba zaczniemy same.