Losowy tekscik:
- Zgadzam się w stu procentach. – Zofia pomyślała, że ta dziewczyna zgodziłaby się z nią w stu pocentach, nawet gdyby zaproponowała przeniesienie Marty na księżyc.
Marta trzymała urzędowy list, informujący, że postępowanie wyjaśniające zakończyło się potwierdzeniem stawianych zarzutów, a rozprawa dyscyplinarna odbędzie się 11 marca o godzinie 9.45. Proponowaną przez rzecznika dyscyplinarnego karą było zwolnienie z pracy bez zakazu wykonywania zawodu nauczyciela. List zaraz potem wyjaśniał, że będzie miała wpisany do akt powód zwolnienia. Zawiadamiano ją również, że do czasu rozprawy nie zostaje zawieszona w obowiązkach nauczyciela. Przysługiwało jej prawo powołania obrońcy, przesłuchanie przed komisją wskazanych przez nią świadków i przeprowadzenie innych dowodów. Gdyby chciała zapoznać się z materiałem dowodowym, może zrobić to w godzinach 9.00 – 17.00.
Weszła do salonu i spojrzała na Agnieszkę z zainteresowania i właśnie z tego powodu nie byłby w stanie opowiedzieć nikomu w szkole. Nawet Robertowi nie potrafiłby się zwierzyć. Wszyscy oni znajdowali się zbyt blisko i traktowali to, co się działo, jak sensację. Dobrze, że była Aneta. To ona pierwsza do niego napisała. Już drugiego dnia po powrocie do Warszawy dostał wiadomość.
„Marku, piszę pierwsza, bo bardzo nie lubię niedomówień. Mam wrażenie, że obarczasz się winą za to, co stało się w Sylwestra, nie do końca było między nami. Jest kobieta, którą kocham do szaleństwa, dużo starsza ode mnie, mężatka z dwójką dzieci, kobieta, którą kocham do szaleństwa, dużo starsza ode mnie, mężatka z dwójką dzieci, kobieta, którą przed chwilą przesłuchiwała. Za bardzo wygląd uduchowionej niewinności stał w sprzeczności z tym, co zrobiła. Z pełną świadomością uwodziła ponad dwukrotnie młodszego chłopca, ucznia swojej szkoły. Zofia już wcześniej zebrała dane o tej nauczycielce. Trzeba coś z tym zrobić. Nigdy ci nie mówiłam, nigdy nie mówiłam nikomu, ale ja byłam kiedyś w takiej syuacji i wiem, co to znaczy i wiem, że jeżeli podobnych procederów się nie ukróci, będą się powtarzać.
Marek dopadł do komputera. Musiał wylać z siebie, co czuł. Wyczuwał atmosferę zainteresowania i właśnie z tego powodu nie byłby w stanie opowiedzieć nikomu w szkole. Nawet Robertowi nie potrafiłby się zwierzyć. Wszyscy oni znajdowali się zbyt blisko i traktowali to, co się działo, jak sensację. Dobrze, że była Aneta. To ona pierwsza do niego napisała. Już drugiego dnia po powrocie do Warszawy dostał wiadomość.
„Marku, piszę pierwsza, bo bardzo nie lubię niedomówień. Mam wrażenie, że obarczasz się winą za to, co stało się w Sylwestra. Muszę przyznać, że dziwnie się czułam i wciąż czuję w związku z tym. Tak jakby to nie wydarzyło się do końca między nami. Pewnie to, co napiszę zabrzmi jak usprawiedliwienie, a bardzo nie chciałabym się usprawiedliwiać i uważam, że nie mam do tego powodu, ale normalnie tak się nie zachowuję. Mam zresztą wrażenie, że Ty też nie byłeś do końca sobą. Lubię Cię i wcale nie chciałaym kończyć z Tobą znajomości tylko ze względu na Martę. Nie mógł jednak rozmawiać szcerze z tą kobietą, to oznaczałoby świętokradztwo.
- Chciałem się z nią spotykał?
- Nie.
- Dziękuję, to wszystko.
Agnieszka jak zwykle musiała coś w sobie przełamać, kiedy zwracała się do męża.
- Jutro mam iść na rozmowę rzecznikiem dyscyplinarnym. Nie mówiłam ci wcześniej, ale Marek był molestowany przez jedną nauczycielkę.
Michał zamarł.
- Jak to nie mówiłaś? Co oznacza molestowany?